Powrót na główną stronę

              wrzesień 2020 r.

 

Póki jeszcze się tli, podłóżmy pod kocioł.

Trzeba pary

 

 

Z wielu impulsów i uśmiechów losu, które doprowadziły Stargard do kształtu i oblicza, jaki ma dzisiaj, dwa mają znaczenie kluczowe.

Pierwszy - to niezwykle płodna, czarnoziemna okolica, która przyniosła bogactwo średniowiecznemu Stargardowi, a dzięki udziałowi w Hanzie dała mu szerokie kontakty i otwarcie na świat. Zasobność i ambicje mieszczan zaowocowały dziełami architektury, które zachwycają do dziś.

Drugi bodziec dla rozwoju miasta dała kolej, przez utworzenie tu węzła zbierającego wiele żelaznych dróg, jak i posadowienie w Stargardzie największego - ze służących kolei - zakładu na terenie Pomorza.

Podczas gdy średniowieczny Stargard jest w różny sposób upamiętniony (Pomnik Historii, szlak Stargard Klejnot Pomorza, ekspozycje w Muzeum), o  drugim fakcie coraz bardziej zapominamy.

Owszem, mamy pomnik kolejarza na Rynku Staromiejskim, który jednak występuje tu, i słusznie, jedynie jako symbol pionierów polskich stargardzian. Parę lat temu nasze muzeum zorganizowało wystawę okolicznościową poświęconą kolei  - „Para buch –miasto w ruch”. Jest to jednak zdecydowanie za mało, jak na miasto, które zwano miastem kolejarzy. W szczytowym momencie  rozwoju kolei, w PKP i w ZNTK pracowało około 5 tysięcy mieszkańców Stargardu i okolic. Przez rodziny, niemal każdy stargardzianin był związany z koleją, a jak nie w ten sposób, to przecież emocjonował się zawodami sportowymi, w    których brały udział drużyny wyrosłe ze środowiska kolejowego, korzystał z pomieszczeń i oferty Domu Kultury Kolejarza. Duże fragmenty stargardzkich osiedli mieszkaniowych powstały dzięki kolei. I co? I nic.

Zmiany, które nastąpiły na kolei w ostatnich latach, doprowadziły do zmniejszenia jej znaczenia w życiu Stargardu, ale nic nie zmieni faktu, że na poprzednim etapie pełniła ona niezwykle miastotwórczą rolę. A w przyszłości nowa Kolej 2.0 (po zakończeniu modernizacji), może też dać wiele naszemu miastu.

Co zostało z jej przeszłości? Po ZNTK Stargard, naszym niegdyś największym  zakładzie, oprócz budynków nie pozostało nic, nawet symbol tego zakładu - stylizowana szyna, znikł w niewyjaśnionych okolicznościach. Byłych kolejarzy, pracowników tej dawnej kolei jest coraz mniej. Podziały kolei w końcowym etapie ich pracy, bóle restrukturyzacji, centralizacja zarządzania poszczególnymi segmentami kolei - doprowadziły do dezintegracji środowiska, również stargardzkiego. A i czas zrobił swoje. Dom Kultury Kolejarza, mimo chwalebnej roli jaką pełni w mieście, jest już  kolejowy tylko z nazwy (no, jeszcze z tytułu własności budynku).

Dlatego może to już ostatni czas,  by uratować choć cząstkę z tej przeszłości, która tkwi jeszcze w pamięci tych, co byli z nią związani. Mam nadzieję, że jest jeszcze szansa.

Jest miejsce, które świetnie się do tego nadaje. Jest to teren i budynki po stargardzkiej kolejce wąskotorowej. Historia starań o jej zachowanie w żywej formie jest dość długa. Brak odpowiednich decyzji na początku sprawił, że było o to coraz trudniej. Nie udało się, choć gdzie indziej w kraju i owszem. Kolejka stargardzka jest wpisana do rejestru zabytków.  Dziś możemy spojrzeć na ten teren jako miejsce, które nadal ma potencjał, by służyć mieszkańcom, ale już w inny sposób - dla rekreacji, a także turystom - miłośnikom dawnej kolei, jako miejsce zachowujące pamięć o kolei ze szczególnym uwzględnieniem stargardzkiej.  Proponuję więc, by szerzej pomyśleć o „wąskich”.

Mimo czasu jaki upłynął od momentu zamknięcia linii, mimo wysiłków wandali i złodziei jest jeszcze szansa, by - po uzupełnieniu braków i wykonaniu niezbędnych prac - pewien odcinek mógł służyć do przewozów turystycznych. Towarzystwo Stargardzka Kolej Dojazdowa od kilku lat stara się, by móc realizować kolejową pasję poprzez organizację imprez drezynowych itp. na terenie naszej wąskotorówki. Tu też Warunek jest jeden. Tereny te muszą stać się własnością któregoś z samorządów – miejskiego lub powiatowego. Obszar po kolejce znajdujący się na terenie Stargardu jest nadal w posiadaniu PKP. Działki liniowe znajdujące się poza miastem kolej już przekazała powiatowi kilka lat temu. Jest jaskółka, która może przerwie ten trwający już wiele lat jałowy kontredans, w który uczestniczą samorządy, PKP i stowarzyszenie. Trwa dopinanie umowy, która umożliwi Towarzystwu SKD formalnie i normalnie działać na odcinku ze Stargardu do Małkocina. Na razie, niestety, tylko poza terenem Stargardu, z przyczyny wspomnianej wcześniej. Pamiętajmy jednak, że sama linia, bez obszaru stargardzkiej stacji, nie może właściwie i w pełni funkcjonować.

Przepisy pozwalają przekazywać samorządom za darmo nie tylko tereny po nieczynnych liniach kolejowych, ale i materiały oraz urządzenia, które są już kolei zbędne, a mogą być użyte na liniach służących turystyce lub jako pamiątki po dawnej kolei.

Dziś jeszcze, w różnych prywatnych zasobach, znajdują się kolejowe przedmioty, pamiątki i dokumenty związane z koleją. Może warto spróbować wydobyć je na światło dzienne, pokazać innym. Najlepiej tworząc stałą ekspozycję na terenie dworca wąskotorówki. Czuję, że to już prawie ostatnie chwile, by było to możliwe.

A możliwe było w wielu miejscach w Polsce. Z najbliższych to Koszalin, gdzie skutecznie działa stowarzyszenie organizujące przewozy turystyczne i różne imprezy na bazie koszalińskiej wąskotorówki oraz Szczecin, gdzie na Wzgórzu Hetmańskim istnieje stała wystawa poświęcona kolei, stworzona dzięki wysiłkowi i determinacji byłych i obecnych szczecińskich kolejarzy. Nawet w  niewielkim Ińsku, w dawnym dworcu kolejki wąskotorowej, powstała z inicjatywy tamtejszych mieszkańców izba pamięci gromadząca pamiątki z czasów, kiedy do Ińska jeździła ciuchcia. Są i osoby prywatne, które z zamiłowania do kolei gromadzą rozmaite pojazdy i urządzenia kolejowe, tworząc ekspozycje przyciągające zainteresowanych.

Mamy wszelkie warunki do tego, by w Stargardzie, mieście o wspaniałych tradycjach kolejowych, powstało miejsce, gdzie przedstawiono by powiązanie historii naszego miasta z cudownym dziełem myśli ludzkiej, która sprawiła, że moc pary ożywiła żelazo i pchnęła świat do przodu. Urok dawnej techniki kolejowej oraz nutki romantyzmu, która w niej tkwi, połączone z losami stargardzian powinny dać podstawy do stworzenia ciekawej ekspozycji. Poza tym może warto ucywilizować tę część miasta, gdzie mogłyby się odbywać różne imprezy (także z innej bajki - np. z koncertami włącznie).

By to się ziściło, trzeba pobudzenia uśpionego i rozproszonego środowiska kolejarskiego, przekonania do tej wizji i aktywnej inspiracji ze strony samorządów, przyciągnięcia młodzieży - szczególnie uczniów klas o  profilu kolejowym. Z pewnością można też liczyć na zaangażowanie różnych stowarzyszeń, pomoc merytoryczną naszego muzeum i współpracę z zakładami kolejowymi. W różnych szufladach programów pomocowych znajdują się też środki finansowe, które mogą pomóc w realizacji tego celu.

Tu nie ma ryzyka, tu jest tylko szansa, którą trzeba wykorzystać. Oby nie było za późno.

 

 

M.J.           

I jeszcze kilka zdjęć  podstargardzkiego pejzażu z ostatnich chwil życia kolejki (autor - Maciej Kuszela).

 

Autorzy pozostałych zdjęć:

1) Marcin Kokolus

2) NN - zasoby internetowe

3) Stara pocztówka - stacja kolejki wąskotorowej w Stargardzie w 1903 r.

4)  M.J. - widok zabudowań stacyjnych w 2020 r.

5) i 6)  Zdzisław Pawelec - Szczecin Wzgórze Hetmańskie budynek i jedno z pomieszczeń mieszczących wystawę "Historia kolejnictwa na ziemi szczecińskiej"

7) i 8) M.J. - Ińsko przed izbą pamięci poświęconą kolei w byłym dworcu kolei wąskotorowej

9) i 10) Krzysztof Skrzypczyk - Lubiana Pyrzycka były dworzec i widok na część urządzeń i pojazdów kolejowych zgromadzonych przez osobę prywatną

11) M.J.